@leoniu (praca nagrodzona w konkursie)

leoniu.JPG

Wydawał mi się trywialny... Klasyczny, barokowy, z pyzatymi policzkami, krągłymi piętami i drobnymi paluszkami, w których trzymał dzwonek wybijający godzinę. Siedział na zegarze astronomicznym w Strasburgu.
Po powrocie wpadłam do babci. Lubiłam pokazywać jej zdjęcia, a ona lubiła je oglądać - tym bardziej, że przy jej wzroku (Oj kochanie, gdzie ja położyłam te okulary???)zdjęcia na komputerze na prawdę oglądał się Jej łatwiej. A co ciekawsze elementy zawsze można było jeszcze przybliżyć. Plotły się te nasze rozmowy. Moje opowieści (O, zobacz, najstarszy zegar astronomiczny, i tu ten aniołek wybija godziny...) i jej - wspomnieniowe (Tam, gdzie mieszkałam jako dziecko był taki aniołek... Taki samusieńki. Te nóżki, no przecież pamiętam! No co ty mi tu opowiadasz! No nie kłóć się! Jak nie mógł być, skoro był!).
To była moja ostania wizyta. Pewnej nocy babcia po prostu zasnęła. Wspaniała kobieta. Piękne życie i spokojne przejście Tam... Wierzyła głęboko, że tam coś istnieje.
Czuję ogromny żal. Ale anioła wywołałam i zamierzam jechać sprawdzić w te wakacje, sprawdzić, kto miał rację... Pyzaty chwilowo mieszka w portfelu, obok zdjęcia babci. Chociaż, gdyby dyskutować o anielskości - to moja babcia z pewnością miałaby do niej większe prawa.