@malwidmon (praca nagrodzona w konkursie)

malwidmon.JPG

Gdy moja córeczka była małym dzieckiem, przydarzyła nam się nieprawdopodobna historia. Była późna noc, mąż w pracy na nocnej zmianie, moja córeczka nagle dostała strasznie wysokiej gorączki, przestraszyła mnie wtedy niesamowicie. Wtedy jeszcze nikt nie miał telefonu stacjonarnego w domu, nie wspominając o komórkach. Jedyne co wówczas przyszło mi do głowy to ubrać dziecko, i zaprowadzić je jak najszybciej na pogotowie (oddalone o jakieś 2 km od domu ). Wybiegłam czym prędzej z domu, zaledwie wyszłam z klatki schodowej i zobaczyłam, że przed drzwiami stoi olbrzymi pies, odruchowo z powrotem wróciłam na klatkę schodową. Totalnie straciłam głowę, nie wiedziałam co robić, na rękach miałam płaczące dziecko z wysoką gorączką, a przed drzwiami późno w nocy stał obcy pies (owczarek niemiecki). Nie miałam jednak wyjścia, postanowiłam się przeżegnać i powoli wyszłam z klatki. Pies podniósł głowe, spojrzał na mnie bardzo spokojnym wzrokiem i oddalił się na odległość metra, cały czas mnie obserwując. Czym prędzej ruszyłam w stronę pogotowia. Ciemna noc, puste ulice, w tle tylko jakieś pokrzykiwania pijaczków, w życiu tak się nie bałam. Rozglądałam się nerwowo,i po chwili spostrzegłam, że nie idę sama, cały czas towarzyszy mi pies spod mojego bloku. Nagle ogarnął mnie spokój, już się go nie bałam , zaufałam mu, , miałam nawet wrażenie w niektórych momentach , że to on prowadzi mnie na to pogotowie. Pies odprowadził mnie pod sam budynek pogotowia ratunkowego. Gdy wchodziłam do środka, przez oszklone drzwi popatrzyłam na psa, który w oczach miał coś niesamowitego, coś nie do opisania, biło z nich jakieś ciepło. Podziękowałam w myślach Bogu. moje dziecko zostało wtedy hospitalizowane, było ciężko chore, nie chcę myśleć co by się stało gdybym wtedy na czas nie dotarła na to pogotowie. Moja córeczka doszła do zdrowia bardzo szybko i wróciła do domu. Nigdy więcej nie widziałam tego owczarka, jednak jestem pewna, że był to nasz Anioł Stróż.